ostatnio znowu mam pomysł na czytanie książek seriami.
właściwie w miarę możliwości staram się tak czynić zawsze- że jak w coś wchodzę,
to już lecę te tomy po kolei i do końca.
co jest przydatne zwłaszcza przy seriach w stylu harrego pottera,
czy choćby woukowych wichrach i wojnach
- bo wtedy mam ciągłość historii, losów bohaterów.
inaczej się to ma- w przypadku- gdy jako serię traktuję całą twórczość jakiegoś autora.
bo czasem zdarza się, że jakąś rzecz mam już przeczytaną 6 razy,
a inną wcale...
i potem w przypadku serii za bardzo nie wiem jak to rozwiązać.
taki dylemat i dramat pytań pojawił się u mnie ostatnio np. w odniesieniu do twórczości fredericka forsytha.
no bo np. akta odessy czytałam już kilka razy, a w chwili obecnej nie mam na nie nastroju.
więc, chyba po prostu przeskoczę do fałszerzy... to się jeszcze okaże,
bo póki co uprawiam czytanie różnych innych książek.
ale, ostatnio, nie tylko z uwagi na postcrossing, ale i inne nastroje,
coraz poważniej kusi mnie pochylenie się nad carrollem (jonathanem).
w końcu nawet nabyłam ramę, żeby sobie oprawić w nią mega wielki jonathanowy poster ;-)
a tymczasem do moleskine'a trafił taki oto jonathanowy cytat:
nie ma znaczenia, czy w to wierzysz, czy też nie.
niech wszystkie dobre rzeczy spotkają tych, którzy dają posłuch.
- cudowne albańskie opowieści
czwartek, września 16, 2010
poniekąd prywatnie
wtorek, września 14, 2010
time of changes. zen.
niż tego, co zrobiłeś. więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań...
..złap w żagle pomyślne wiatry. podróżuj, śnij, odkrywaj.
mark twain
* * *
w ostatnim czasie dopadło mnie znowu zapalenie ucha,
tak, że odechciewało mi się wszystkiego.
przerażało mnie nawet myślenie, że wypadałoby choćby zacząć pakować książki przed przeprowadzką.
przyznaję, w pierwszej chwili- na tę przeprowadzkową zmianę zareagowałam gromkim hurra,
po czym mi przeszło.
co zadziwiające- łatwiej mi było jakoś się ogarnąć i zebrać do przeprowadzki,
gdy miałam więcej rzeczy, więcej książek...
bo wtedy skrzykiwało się parę osób, robiło małą rewolucję, i już.
tym razem, przy tak ograniczonym stanie posiadania- widzę, że całość pakowania należy do mnie.
no i to- w połączeniu z uchem- przerastało mnie niezmiernie.
doszłam też do etapu, że stwierdziłam, że chyba wyrosłam z postawy:
na złość mamie odmrożę sobie uszy.
i przy drugim zapaleniu ucha w tym roku- już teraz zaczęłam nosić czapkę.
( w moim przekonaniu w miarę gustowną, w której jeszcze jako tako wyglądam...
ale co mi tam, wolę już nawet wyglądać źle, a mieć spokój z uszami)
poza tym dużo się dzieje w kwestiach prywatnych.
znaczy to jest tak- że z jednej strony dzieje się dużo, z innych wręcz przeciwnie.
jeszcze pół roku temu, pewne perspektywy wyglądały zupełnie inaczej-
i chwilami nawet wręcz zachęcająco,
obecnie sobie myślę, że jakże mogłam widzieć w nich cokolwiek tak zachęcającego.
jak zwykle wydarzyło się też trochę rzeczy, które postawiły mnie na głowie.
mój świat, moje pomysły i moje wyobrażenia.
i myślę sobie, że do pewnych rzeczy nigdy nie nabiorę dystansu.
mimo wszystko zawsze będzie mnie dziwić, że pewne rzeczy, pewne osoby- zawodzą.
myślę sobie, że to przecież jest tak, że czasem zawodzę ja.
i teraz myślę sobie, że nawet takie zadziwienia są w życiu potrzebne.
nawet zawody.
potrzebna jest czasem taka równowaga, taka, gdy ślepa temida dzieli los.
środa, września 08, 2010
zachwycenia #1
i niestety spotkałam się z nimi po raz pierwszy w wiedniu,
co chyba dało mi dużo do myślenia w sensie mojej niedoszłej kariery jako artysztka
(lub tfurca ;-))
autorka: cicely mary baker


(dodam, że cicely baker jest autorką nie tylko tych ilustracji,
ale także- każdy elfik ma swoją własną rymowankę,
stworzyła nawet specjalny album z alfabetem z tymi elfami)
wtorek, sierpnia 31, 2010
#blogday 2010

ostatnio jakoś tak przegapiam dużo różnych akcji.
i na tę też tak właściwie załapuję się na ostatni dzwonek.
blogi które odwiedzam najczęściej,
gdzie staram się bywać, i być nieustająco na bieżąco widać w linkowni po prawej stronie.
dzisiaj, przedstawię kilka innych blogów.
1. wszechświat w pudełku
o ksiązkach, różnych zachwyceniach,
prywatnych przemyśleniach, czasem sentymentalnie.
2. dylematy filolożki
nie tylko o języku ;-)
3. matka ją opierniczyła
sceny z życia codziennego- rodzinnego.
w roli głównej: matka z córką.
4. napoleona kącik w sieci
dlatego, że ponieważ ;-)
5. kieszenie jak ocean
ewa, która jest ewenementem ;-)
o książkach, filmach, o rzeczach pięknych,
o inspiracjach- w sumie o tym wszystkim, co tygryski lubią najbardziej
projekt 52 książki: mode on
i sierpień.
Lp. Autor Tytuł Ilość stron
1. rowling- harry potter i zakon feniksa, 954
2. rowling- harry potter i książę półkrwi, 704
3. rowling- harry potter i insygnia śmierci, 782
4. higgins clarck mary- śmierć wśród róż, 223
5. sheldon- czy boisz się ciemności, 229
6. sheldon- nic nie trwa wiecznie, 272
7. sheldon- mistrzyni gry, 424
8. sheldon- pamiętna noc, 263
9. rosiek- pamiętnik narkomanki, 391
10. sheldon- spadające gwiazdy, 320
11. sheldon- ranek południe noc, 313
12. forsyth- dzień szakala, 456
13. sheldon- wiatraki bogów, 345
14. sheldon- naga twarz, 176
15. sheldon- piaski czasu, 349
16. sheldon- po drugiej stronie ciemności, 365
17. forsyth- diabelska alternatywa, 512
18. forsyth- czysta robota, 240
19. forsyth- psy wojny, 371
20. king- carrie, 188
21. king- strefa śmierci, 429
22. king- podpalaczka, 460
23. chmielewska- zwyczajne życie, 239
24. chmielewska- większy kawałek świata, 230
w sumie: stron w sierpniu: 9235
oraz w sumie: 94 książki
i w sumie: 30037 stron
stay tuned ;-)
poniedziałek, sierpnia 30, 2010
słowa to są rzeczy
słowa to są rzeczy niewidzialne...
od lat- największe znaczenie dla mnie mają słowa.
a za najbardziej magiczne uważam słowa napisane.
i te niewypowiedziane.
stąd też- nauczyłam się swego czasu migać. do dzisiaj mam wrażenie,
że więcej umiem powiedzieć migając, niż mówiąc.
bo przy miganiu liczy się wszystko- każdy błysk w oku, przelotny uśmiech,
pewniejszy ruch ręki.
stąd też- bardzo lubię pisać listy. papierowe.
naklejać znaczki, i wysyłać je w podróż poprzez czas i przestrzeń.
stąd też: w ostatnich dniach wpisałam się do akcji postcrossing- gdzie pocztówki przemierzają świat.
myślę sobie, że to też jest lekcja dla mnie.
bo tutaj nie ma miejsca na wielostronicowe rozważania.
jest miejsce na kilkanaście słów, kilka zdań.
na gest ku pokrzepieniu, na gest otwartości wobec drugiej osoby
- że choć jest gdzieś daleko, że choć pewnie ten kontakt będzie tylko jednorazowy,
to nadal pozostaje gestem ważnym.
myślę sobie, że to jest dobry sposób na nauczenie się przekazywania myśli,
dzielenia się różnościami, uczenia się otwartości wobec innych.
małymi kroczkami.
* * *
chociaż moje pocztówki mają do pokonania praktycznie pół świata ;-)
to dla mnie samo napisanie tych kilku słów
- jest małym krokiem w stronę otwartości.
pocztówkowy świecie- przybywam!
piątek, sierpnia 27, 2010
teolog przy nadziei
co jakiś czas wracam do tego artykułu: wywiadu z ks. profesorem hryniewiczem.
z różnych względów.
najważniejszym z nich jest dla mnie chyba to- że jak w przypadku ks.hryniewicza
-ileśdziesiąt lat kapłaństwa nie daje odpowiedzi na niektóre pytania.
jest to dla mnie lekcją i pouczeniem, że wiara stanowi wyzwanie każdego nia,
że codziennie mierzymy się z różnymi sprawami,
i na wszystkie z nich powinniśmy umieć patrzeć przez pryzmat wiary.
co niekiedy bywa niesamowicie trudne- jak sam pokazuje nam hryniewicz.
u jana św. od krzyża znajdujemy zapisyu o nocy ciemnej wiary.
i noc ciemna przez wiele lat była dla mnie abstrakcją.
że jak bóg- który jest bogiem światła- wyłącza nam to światełko.
teraz myślę sobie, że to nie jest do końca tak- jak mi się wydawało.
że czasem za bardzo opieramy się na widzialnych znakach, prawie wręcz namacalnych.
i jakoś nam nie przychodzi do głowy- że właśnie najważniejsza jest taka ufność,
gdy nawet w ciemność, w zamkniętymi oczami poszlibyśmy bez zastanowienia.
